Z samego rana, w sobotę 18 czerwca 2016 r. rozpoczęliśmy nasze coroczne warsztaty twórcze. Pojechaliśmy kilkunastoosobową grupą do Kazimierza Dolnego nad Wisłą.
Pogoda dopisała, mimo wróżebnych prognoz cały czas świeciło słońce. Celem naszych warsztatów było zdobycie nowych, ciekawych wrażeń w tym niezwykłym mieście nasyconym twórczą atmosferą i artystami. Już podczas jazdy powstawały zamysły fraszek i wierszy. Każdy z nas odbierał wszystkie bodźce na swój sposób. Na szczęście nad całością grupy czuwały nasze koleżanki Ela Jach i Halinka Wężyk.
Spotkanie z Kazimierzem rozpoczęliśmy od odwiedzenia ruin zamku i baszty. Następnie pochłonął nas gwarny Rynek, a w nim liczne galerie autorskie /Galeria Opolskich, Kolor, Leonardo, Galeria 22 i inne/. Nasze rozpromienione słońcem twarze znalazły nieco wytchnienia, kiedy dotarliśmy do słynnej Kuncewiczówki. Drewniana willa Marii i Jerzego Kuncewiczów pięknie położona na wzgórzu, ukryta w gęstej zieleni drzew dała nam chwilę refleksji i odpoczynku. To jeden z nielicznych obiektów, zachowany w takim kształcie, w jakim służył jednej z największych polskich pisarek współczesnych. Wolą pisarki było, by ten Dom stał się miejscem spotkań twórców - ludzi teatru i literatury, plastyków, muzyków. Odwiedziliśmy też grób powstańca z 1831 roku, podpułkownika Juliusza Hrabiego Małachowskiego, który sam również był poetą. Potem znów spacer do Rynku. Wszędzie było pełno turystów, kazimierskich kogutów. Stare mury historycznych spichlerzy i kamienic mieniły się w słońcu i przypominały nam gdzie jesteśmy. Niektórym już brakło tchu, żeby wspinać się na Górę Trzech Krzyży. Po wspólnie zjedzonym sutym obiedzie czekała nas jeszcze jedna, wymagająca nieco wysiłku atrakcja. Elektrycznym busem pojechaliśmy do Wąwozu Korzeniowego. Niespiesznie szliśmy i podziwiali odkryte po obu stronach wąwozu okazałe i poskręcane korzenie drzew. Ale to nie był koniec! Okazało się, że do naszej kwatery mamy stamtąd jeszcze trzy kilometry pieszo! To była prawdziwa wyprawa piesza i zaprawa jednocześnie. Ta marszruta dała się nam trochę we znaki, bo cały czas towarzyszyło nam zadziorne słońce. Gdy wreszcie doszliśmy na kwaterę, słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Po krótkim odpoczynku dzień zakończyliśmy biesiadą przy ognisku, wspólnym śpiewaniem i czytaniem nowo powstałych wierszy.
Drugi dzień naszej wycieczki był nieco spokojniejszy i bardziej natchniony. Zwiedzaliśmy kościół farny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja Apostoła, niektórzy uczestnicząc we mszy świętej. Przed samym południem spotkaliśmy się z Elik Aimee, niesamowitą osobą, poetką i podróżniczką na stałe związaną z Kazimierzem, a pochodzącą ze Skarżyska-Kamiennej. Elik przyjęła nas bardzo serdecznie, urzekła nas swoją osobowością. Siedzieliśmy w chłodnym patio Domu Architekta SARP, znanej restauracji na kazimierzowskim rynku. Z uwagą słuchaliśmy jej wierszy i opowieści o życiu, oglądaliśmy świeżo wydane tomiki i kupowaliśmy je na pamiątkę wspólnego spotkania. Po południu spakowaliśmy swoje rzeczy i już na spokojnie zjechaliśmy z powrotem nad Wisłę. Uwieńczeniem naszego pobytu była przeprawa promem. I znów towarzyszyło nam przyjazne słonko i szum rzeki.
Na koniec odwiedziliśmy Janowiec z jego urokliwą zabudową, maleńkie, kręte uliczki i piękne ogrody. Zwiedziliśmy ruiny zamku podziwiając przepiękny park wokół niego. Widok z janowieckiego wzgórza na Kazimierz Dolny był naprawdę niezwykły. W dole mieniła się w zachodzącym słońcu Wisła. Piękne widoki na kliszy utrwalił nasz kolega Michał Kojara.
W drodze powrotnej już tylko niektórzy mieli siłę jeszcze zawzięcie dyskutować. Reszta pewnikiem układała frazy w wiersze pod powiekami przymkniętych oczu… Zmęczeni, ale w pełni zintegrowani, zadowoleni i natchnieni wróciliśmy późnym wieczorem do domu.
Wspomnieniami z warsztatów literackich podzieliła się Małgorzata Biela.






